Zapisz się

[text* your-name] [email* your-email] [tel* tel-371] [text text-842 id:address] [number* number-209 min:2 max:5 id:members "2-5"] [submit id:button "Zapisz się"]

Fabuła

Była piękna wrześniowa sobota. Znużony zgiełkiem wielkiego miasta postanowiłem odpocząć w spokojniejszej okolicy. Wybrałem się do Debrzna – urokliwego miasta w północnej Polsce, gdzie w malowniczym otoczeniu mieści się dom moich dziadków. Gdy przekroczyłem próg, jak zawsze doznałem niepojętego uczucia niesamowitości. To bardzo stara kamienica, której mury kryją wiele tajemnic. Niektóre poznałem dzięki opowiadaniom rodziców i dziadków, wiele z nich jednak nadal pozostawało nieodkrytych. Wędrówka po pokojach pogłębiła to niekreślone wrażenie. Zapach dawno niewietrzonych pomieszczeń, drewna lipowego oraz widok pajęczyn wyglądających z każdego kąta i poszarzałych od kurzu mebli sprawiły, że odżyło wiele wspomnień. Udałem się na strych – miejsce, w którym jako dziecko znajdowałem mnóstwo skarbów. W pewnym momencie nastąpiłem na poluzowaną deskę. Pochyliłem się, aby to sprawdzić i wtedy zauważyłem wystający ze szczeliny kawałek papieru. Zaciekawiony bardziej podważyłem deskę. Wewnątrz leżała pergaminowa koperta oraz pożółkłe listy przewiązane wyblakłą wstążką. Okazało się, że odkryłem tajemniczą skrytkę. Usiadłem wygodnie na podłodze i zacząłem przeglądać znalezione dokumenty. W kopercie znajdowały się stare fotografie przedstawiające moją rodzinę. Były tu też listy pisane przez siostrę mojego dziadka. Czas odcisnął na nich swoje piętno, ponieważ rozmazany atrament utworzył plamy utrudniające odczytanie zapisków. Z ogromnym trudem składałem słowo po słowie. Z zachowanych fragmentów zaczęła wyłaniać się dziwna historia. Cioteczna babcia opisywała coś niesamowitego. Podczas każdej pełni księżyca w mieście działo się coś strasznego, coś, czego nie można racjonalnie wyjaśnić. Pochłonięty lekturą nie zauważyłem, jak szybko upływa czas i zanim się obejrzałem, nastała noc. Spojrzałem w okno i ujrzałem wielką kulę na niebie – to była pełnia. Nagle usłyszałem coś, co brzmiało jak przytłumiony dźwięk trębacza. Jako naukowiec nigdy nie wierzyłem w takie rzeczy, pomyślałem więc, że wielogodzinna lektura listów mimowolnie rozbudziła moją wyobraźnię. Położyłem się spać. Niestety, mój odpoczynek trwał krótko. Obudził mnie najbardziej przerażający dźwięk, jaki kiedykolwiek słyszałem. Przeraźliwie głośno „coś” wrzeszczało w jednakowych odstępach czasu. Brzmiało to trochę jak człowiek, trochę jak zwierzę. Odgłos wywoływał ciarki na plecach. Nagle kątem oka zauważyłem cień nad sobą. Zerwałem się, ale zjawa szybko wydostała się przez okno, którego wcześniej nie zamknąłem. Wybiegłem na ulicę. Rozejrzałem się uważnie, lecz wszędzie było pusto. Wtem poczułem, że coś otarło się o moje nogi. Nie mogłem się ruszyć. Gdy odzyskałem czucie, znowu ruszyłem w pogoń za zjawą. Wiedziałem, że cień przesuwa się przede mną, ale nie mogłem dostrzec go dokładnie. Niespodziewanie znajome kształty miasta zaczęły się rozmywać i odniosłem wrażenie, że przenoszę się do innej rzeczywistości, kiedy Debrzno było jeszcze grodem. Wydawało mi się, że widzę rzeczy, których nie miałem prawa zobaczyć. Zaczął dąć przenikliwy wiatr i zrobiło się potwornie zimno. Przejął mnie dreszcz. Chciałem wrócić do domu, ale nie mogłem znaleźć drogi powrotnej. Natrafiłem na wiele ścieżek, lecz większość z nich stanowiła zwodniczą pułapkę i prowadziła donikąd. Zacząłem biec. W pewnym momencie potknąłem się o gałąź. Upadając, uderzyłem głową o kamień. Straciłem przytomność. Kiedy się ocknąłem, byłem zdezorientowany. W ręce trzymałem pęczek ziół. Panowała gęsta mgła utrudniająca widoczność. Po dłuższej chwili zorientowałem się, że jest wczesny ranek, a ja znajduję na ulicy Traugutta. A więc wróciłem, udało się! Ruszyłem do domu. Wyczerpany nocną przygodą zasnąłem.

Kilka godzin później zacząłem analizować to, co mnie spotkało, jednak żadne racjonalne wytłumaczenie nie przychodziło mi do głowy. Wtenczas przypomniałem sobie, że w listach praciotka mówiła o odległej, zapomnianej przez wielu klątwie. Postanowiłem raz na zawsze wyjaśnić tajemnicę dziwnych zjawisk mających miejsce w okolicy. Czułem się jak łowca duchów, w które przecież nie wierzyłem. Po kilku dniach bezowocnych poszukiwań i próbach rozwikłania tajemnicy uzmysłowiłem sobie, że muszę zmierzyć się z zagadką, która mnie przerasta i aby ją rozszyfrować potrzebuję Waszej pomocy…